ZAKOPANE - PODRÓŻ MOTOCYKLEM

21 października 2012
Hej . 

Właśnie się spakowałam , wykąpałam i mam czas aby wam opisać mój dzisiejszy dzień.
Dziś wybrałam się na przejażdżkę z Andrzejem na motorze , w sumie chyba już ostatnią. 
Wczoraj i dziś pracowaliśmy do godziny piątej nad ranem , a już o godz. 10.00  jechaliśmy do Zakopanego. 
Po mimo ciężkiego dnia w pracy , chęci na wycieczkę nikt i nic nam nie odebrało. 



Jechaliśmy dziś szybszą trasą tzn. przez Słowację. Trasa wyglądała następująco: 
( Koniaków-> Milówka->Ujsoły->Glinka-> Novot-> Zakamenne->Namestovo->Trstana-> Liesek-> Chochołów-> Witów-> Zakopane)
Jechaliśmy około 2 godz i 30 minut.
W sumie 113 km.
Trasa z Milówki do Zakamenne była spoko , dopiero w Namestovie przeraził nas ogromny spadek temperatury , a to dlatego tak było , że jak to wiadomo rankiem jezioro paruje i jest bardzo zimno. No ale daliśmy radę.
Zwykle jeżdżąc do Namestova , zatrzymywaliśmy się na początku jeziora , a dziś prawie całe je objechaliśmy aż do zapory. Widziałam , że można wynająć łódkę , rowerki i domki letniskowe ale to jedynie w sezonie. Zimą chyba jest zamknięte. 

Jazda całą trasą  była bardzo przyjemna. 
Nie dość , że piękne kolorowe drzewa towarzyszyły nam przez całą drogę to i  te piękne widoki gór . 

Przed miejscowością Sucha Chora zrobiliśmy sobie 5 minutową przerwę aby rozprostować kolana. 
Właśnie tam już rozciągał się widok Tatr Polskich i Słowackich. Coś pięknego.
Andrzej oczywiście musiał mnie upamiętnić przy jego motorze :


Jak widać na zdjęciu pogoda byłą przepiękna. 
Po krótkiej przerwie udaliśmy się w dalszą podróż. 
Kierując się na Chochołów i Zakopane, przejeżdżaliśmy obok bardzo dużego stada krów , które pasły się na tamtejszych pastwiskach na tle Tatr. No mówię wam nie codzienny widok. Niestety nie udało mi się tego uchwycić , z tego względu , że jest to bardzo trudne podczas jazdy na motorze. 

W końcu dojechaliśmy do Chochołowa. Jest to wieś położona w powiecie nowotarskim w Gminie Czarny Dunajec. 
Wieś ta słynie z tego , że prawie każdy dom który tam stoi jest zbudowany z samego drewna. Do tego wszystkie te domy są prawie takie same. Mówię wam fajny daje to wrażenie. Domy są dlatego jasne, ponieważ co roku na Wielkanoc są starannie myte i odświeżane . Są one przeważnie ustawione szczytami do drogi wiodącej przez wieś. Ciekawym zabytkiem jest "Chałupa z jednej jedli" (Chochołów nr 24) - dom Anny Styrculi, ze ścianą frontową wybudowaną przed przeszło stu laty rzeczywiście z jednego, ogromnego pnia jodłowego, ściętego na leżącym w pobliżu Chochołowa wzgórzu Ostrysz.


Napotkaliśmy się również na piękny kościół Św. Jacka pochodzący z lat 70 XIX wieku. Jest on murowany w stylu neogotyckim.




Piękny ! Muszę przyznać , że robi wrażenie. Szkoda , że nie mogliśmy wejść do  środka ...było zamknięte ;( 
Na przeciw kościoła , można wejść do muzeum Powstania Chochołowskiego.

 Udaliśmy się dalej . Po Chochołowie przejeżdżaliśmy przez Kościelisko , gdzie już widzieliśmy z bardzo bliska Giewont i Tatry. 
W Kościelisku mijaliśmy bardzo dużo Bacówek , w których już od samego ranka gazdowie piekli i robili oscypki. Mijaliśmy ogromną ilość turystów udających się na wyjście w góry. Jej ja bym dziś nie miała siły zdobywać żadnych szczytów. 

Zatrzymaliśmy się przy Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na tzw. Zakopiańskich Krzeptówkach. Jest to sanktuarium rzymskokatolickie , wybudowane jako votum za ocalenie życia Papieża Jana Pawła II po zamachu z 13 maja 1981 roku. 


Nasz kolejny postój był obok bardzo ładnie wykończonej Villi. 


Dalej udaliśmy się na Krupówki , aby tam coś zjeść i odpocząć.
Zjedliśmy w lokalu gdzie było jedzenie na wagę. 100 gram za 3 zł. Lokal stoi obok McDonald's . 


Jedzenie dobre, chociaż moje ziemniaki były zimnawe. Wystrój i reszta nawet fajna. Klimat piwnicy + góralski styl. Mogę to polecić. A no i obsługa nawet miła ;-) 

Po smacznym obiadku udaliśmy się na spacer po Krupówkach. 


Naszą uwagę przyciągnęła tzw. Fashion Street ;-) 
haha śmieszna postać góralki i górala wyrzeźbionych z drewna i pomalowanych farbą. 
Oczywiście to tylko dekoracja , reszta to sklepy znanych marek i projektantów....masakra niczym wycięty kawałek ulicy z Londynu haha tylko , że w góralskim stylu. 




Nie mogłam się powstrzymać aby nie mieć zdjęcia z tym góralem. 

Zobaczyliśmy jeszcze śmieszny tron , przypominający tron pani zimy ;-)


A tak naprawdę należał on do tego Pana ;)

Po odpoczynku przyszedł czas na powrót do domu. 
Przed wyruszeniem w trasę powrotną taką samą jaką przyjechaliśmy pojechaliśmy jeszcze pod Wielką Krokiew a później do biedronki , która wygląda okropnie. Górale chyba chcieli zrobić biedronkę w stylu góralskim ale im to troszkę nie wyszło. Biedronka wygląda jak szopa zabita deskami. ;-)

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze nad zaporą w Namestovie nad jeziorem Orawskim.





I tak nasza jednodniowa wycieczka dobiegła końca. Po drodze załapaliśmy się na lody w Milówce i spotkaliśmy kolegę , który miał jechać z nami.... 

To by było na tyle. Po dniu pełnym tylu WRAŻEŃ czas na sen , ponieważ jutro czeka mnie wczesne wstawanie i wyjazd do Rybnika....jakoś nie mam ochoty wracać nie wiem dlaczego....

Pozdrawiam was gorąco !!!














SZABLON BY: PANNA VEJJS.