Avene Cleanance Expert - Emulsja przeciw niedoskonałościom skóry

Avene Cleanance Expert - Emulsja przeciw niedoskonałościom skóry

Kiedyś wygrałam ten krem w jednym z rozdań organizowanych na blogu. Po wyleczeniu swojego trądziku innym kremem, przyszedł czas na test owej emulsji z firmy Avene. Firma dla mnie mało znana i po raz pierwszy miałam okazję wypróbować ich produktów. Mam z tej firmy jeszcze wodę oczyszczającą, ale o niej będzie kiedy indziej. Dziś chcę się skupić na recenzji poniższego produktu. 


Wśród opinii na wizażu wypada słabo, ma nie całe 3,30 oceny. Jest to emulsja przeznaczona do umiarkowanego stadium trądziku. Moja skóra od pewnego czasu zaczyna się zmieniać. Z tłustej zamienia się w skórę lekko suchą z porywami do normalnej. Od czasu do czasu coś mi tam wyskoczy jakaś mała krostka czy też zaskórnik. Więc pomyślałam, że sprawdzę tą emulsję. 


Produkt ma lekką konsystencję, szybko się wchłania w skórę nie pozostawiając filmu. Posiada wygodną 40 ml tubkę i aplikator. Koszt to granica 60 -70 zł. Więc dosyć drogo. Jeśli chodzi o skład, to na pierwszym miejscu znajduję się termalna woda, której zadaniem jest ukojenie i zniwelowanie podrażnień. Pozostałe składniki mają za zadanie wygładzać i zmniejszać ilość namnażających się bakterii na twarzy. Jej zadaniem również jest redukcja zaczerwień i krostek zapalnych. Zawarty w składzie Monolourin ma regulować nadmierne wydzielanie sebum.


Emulsji używałam przez miesiąc każdego ranka. Nakładałam ją zaraz po umyciu twarzy i pozostawiałam do wchłonięcia. Później nakładałam makijaż, z którym nie było żadnego problemu tzn. nie rolował się podkład. Krem nie przyczynił się do żadnych negatywnych oddziaływań na mój codzienny makijaż. W okresie tego stosowania, pojawiło się może parę krostek, ale produkt mnie nie podrażnił i nie przyczynił się do żadnych wysypów. Krem delikatnie nawilża twarz i sprawia faktycznie uczucie wygładzenia. Jednak z zaskórnikami zarówno na brodzie jak i na nosie sobie nie poradził. Jak były tak i są, ale za to jakieś małe wypryski znikały szybko. 


Fajny krem,  jednakże u mnie nie wywołał żadnego WOW.  Cena dosyć wysoka, więc raczej drugi raz bym się nie skusiła. Najwyraźniej produkt był zbyt delikatny i za słaby aby zniwelować u mnie zaskórniki. Jeśli chodzi o niwelowanie jakiś nocnych podrażnień to sprawdzał się dobrze. Przyjemnych zapach i lekka konsystencja. Może u osób z bardzo małą ilością zaskórników sprawdził by się idealnie. A szkoda, bo miałam małe nadzieję, że będzie bardzo dobry. Wydajność również jest dobra, ponieważ przy miesięcznym codziennym używaniu, kremu zostało jeszcze pół. Ciekawi mnie z tej firmy krem Avene Cicalfate, o którym jest dość dużo dobrych opinii. Wydaje mi się, że emulsja była by bardzo dobra do trądziku młodzieńczego, delikatnego, który nie sprawia dużych kłopotów. U mnie się niestety nie sprawdziła na 100%.  


Ktoś miał ??? Jak wrażenia ???

Pozdrawiam Kasia 
Olejek do ciała ujędrniający - mango

Olejek do ciała ujędrniający - mango

Każda z Was zapewne uwielbia relaks w prawdziwym czy też domowym SPA - ja osobiście wręcz kocham! Ostatnio w moje ręce wpadł olejek, który skradł moje serce. Ta przesłodka 150 ml buteleczka okazała się być ukojeniem mojej skóry i zmysłów. 


Ten cudowny produkt to Olejek do ciała ujędrniający o zapachu mango firmy Nacomi, który możecie znaleźć w sklepie Spa&fit . Dziewczyny ile ja się naszukałam aby znaleźć taki olejek, który mi pięknie nawilży ciało, ukoi moje zmysły i duszę a w dodatku będzie tani i naturalny. Dzięki współpracy z sklepem Spa&fit moje poszukiwania zostały zakończone. Teraz odkąd go mam, moje domowe SPA zrobiło się jeszcze bardziej przyjemniejsze. Moja ulubiona oliwka do ciała Hipp poszła w odstawkę, zamiast niej to On siedzi w moim koszyczku i codziennie czeka aż go użyję. Nie dość, że pięknie pachnie to jeszcze działa antycellulitowy. No jednym słowem cud, miód, malina !!!


W sklepie Spa&Fit kupicie go za jedyne 20,45 zł / 150 ml. Sprawdziłam w innych sklepach i tutaj jest on najtańszy !!! Więc nic tylko zamawiać. Jego skład wręcz zachwyca moje oko.

 Posiada :
Olej macadamia- który ujędrnia oraz napina naszą skórę oraz działa na cellulit,
Olej jojoba- który zmiękcza i odżywia skórę  oraz również wspomaga walkę z cellulitem,
Ekstrakt z mango-  który przywraca skórze elastyczność i młodzieńczy wygląd a w dodatku przepięknie , świeżo pachnie. 


Można go nakładać od razu po kąpieli jako balsam. Producent pisze, że powinno się go stosować min. raz dziennie.  Jednak u  mnie główną rolę gra podczas masażu ciała , a w szczególności partii ud, gdzie widać oznaki cellulitu. Tam skupiam się najbardziej i staram się bardzo dobrze  go wetrzeć w tą partię nóg. Kiedy nie mam czasu na masaż, chętnie sięgam po niego zaraz po kąpieli. 

Efekty:
- mocno napięta skóra
- idealne nawilżenie skóry
- miękka i przyjemna w dotyku
- cudowny świeży i lekki zapach na ciele, który utrzymuje się dosyć długo
- olejek daje odprężenie i relaks nie tylko dla ciała ale i naszego umysłu 


Kosmetyk w 100% naturalny, nie testowany na zwierzętach, tani a w dodatku wyprodukowany w górach Węgierskiej Górce ( nie daleko mojej rodzinnej miejscowości), więc produkt to dla mnie strzał w dziesiątkę. Nie była bym sobą, gdybym takiej perełki Wam nie pokazał i nie napisała o niej czegoś. Muszę dodać, że przy codziennym używaniu olejek jest bardzo wydajny. Jego konsystencja jest bardzo lekka i strasznie się szybko wchłania. Polecam go WSZYSTKIM !!! Szkoda, że nie mogę wam pokazać przez bloga jak on pachnie :) gdybym mogła to bym go wąchała nom stop. Dzięki współpracy z sklepem Spa&Fit otrzymałam do testów jeszcze parę fajnych perełek. Moja recenzja pojawi się wkrótce, na która już teraz zapraszam. 



Co myślicie ?? Skusiłybyście się na taki naturalny zastrzyk nawilżenia dla skóry ???




Serdecznie Was zapraszam do sklepu Spa&Fit , gdzie 
Na hasło kasia - w  sklepie otrzymacie 5% rabatu na cały asortyment (kupon realizujecie zamykając koszyk). Kupon ważny do 31.03.2015 roku. 




Pozdrawiam Kasia. 







Peeling/maseczka z nasion ogórecznika

Peeling/maseczka z nasion ogórecznika

Wiem doskonale, że tak jak i ja uwielbiacie dbać o swoje ciało naturalnymi kosmetykami. Ostatnio w mojej łazience królują jedynie takie produkty. Nic tak dobrze się nie sprawdza, jak dobra pielęgnacja, dobrej jakości naturalnymi ziołami czy też olejami. W dzisiejszym poście chciałam się z Wami podzielić, działaniem nasion ogórecznika na moją skórę twarzy i ciała. 


Nasiona ogórecznika zawierają  flawonoidy, garbniki, sole mineralne (m.in. rozpuszczalną, dobrze przyswajalną dla organizmu krzemionkę oraz azotan potasu), witaminę C, magnez, potas, alantoinę, śluzy, kwas jabłkowy, kwas cytrynowy. Szczególnie używany jest jako odwar  przy oparzeniach skóry, czyrakach, odmrożeniach, wybroczynach, trądziku młodzieńczym, świądzie skóry i trudno gojących się ranach. 

W plastikowym słoiczku mieści się 100 gr nasion. Plastikowy słoiczek posiada nakrętkę , więc nie ma problemu z nabraniem nasion na łyżeczkę. Skład wygląda następująco: 


W zależności co chcemy uzyskać nasiona używamy na dwa sposoby. Może to być maseczka na twarz, szyję i dekolt bądź też peeling do twarzy lub ciała. Producent wspomina, że taki peeling wspomaga walkę z cellulitem. W moim przypadku nasionka idealnie spisywały się jako maseczka i peeling na twarz. Z racji takiej, że w słoiku są same ziarenka, musimy coś dodać do nich aby uzyskać maseczkę lub peeling. W moim przypadku kiedy robiłam sobie maseczkę na twarz,  używałam w tym celu wody, białej glinki i kilku kropel oleju sezamowego. Ale nie zawsze tak robiłam , czasami dodawałam tylko wodę lub jogurt naturalny i efekty były również bardzo zadowalające.   


Po nałożeniu papki na twarz, odczekiwałam 10-15 min. a później delikatnymi, okrężnymi ruchami masowałam całą twarz w celu usunięcia maseczki oraz wykonywałam  delikatny peeling. Po osuszeniu, moja twarz była nawilżona, gładka w dotyku, wszelkie zaczerwienia zniwelowane, po maseczce nie wyskoczyły mi żadne niespodzianki, pory otwarte. Sądzę , że nasionka mają bardzo dobre działanie na skórę trądzikową. Moja po takiej maseczce była bardzo zadowolona. Wyczytałam również, że maseczka ta nadaję się również  przy atopowym zapaleniu skóry.  Takie maseczki miałam już na twarzy z 4 razy i moja twarz nabiera jednolitego koloru. Więc, uważam to za kolejną zaletę. 


Jeśli chodzi o użycie nasion jako peelingu, to tutaj również do jego przygotowania musimy dodać jakąś substancję zagęszczającą. Producent radzi na, że może to być : olej, żel pod prysznic lub śmietankę. W moim przypadku był to zwykły żel do mycia ciała, który obecnie używam. Po nałożeniu na partie ud, zaczęłam wykonywać mocne koliste ruchy. Później odczekałam chwilę i wszystko spłukałam. Skóra po peelingu była napięta i jędrna. Myślę, że przy regularnym robieniu takich peelingów, można w jakiś stopniu zniwelować cellulit. Ale jak same wiece, walka z cellulitem nie jest prosta. 


Podsumowując nasiona z ogórecznika to naprawdę, bardzo dobre "zioła" przy walce z trądzikiem. Zostało mi jeszcze pół słoiczka, więc mam zamiar robić maseczki aż mi się skończą, a później zamówić kolejne opakowanie. Przy mojej bardzo wrażliwej cerze, skłonnej do podrażnień, nasionka bardzo dobrze się spisują. Nie wywołały podrażnienia wręcz je zniwelowały i nie spodziewałam się, że mogą tak nawilżać twarz. Nasionka są małe i wykonany z nich peeling będzie odpowiedni dla wrażliwej skóry. 

Strasznie jestem zadowolona i uwielbiam naturalną pielęgnację. Szkoda, że dopiero teraz miałam okazję ich używać, a nie wcześniej. Polecam go z czystym sumieniem osobą z trądzikiem, podrażnieniami lub suchą cerą. 

Peeling/maseczka z nasion ogórecznika możecie zamówić na stronce BIOKRAM . Za 100gr ziarenek płacimy tylko 15 zł. Więc cena jest niska, a ziarenka są bardzo wydajne i starczają na długo. 

Zapraszam Was bardzo na fanpage sklepu Biokram  gdzie, możecie złapać informacje na temat darmowych wysyłek lub nowości, które pojawiają się w sklepie. Z tego co się przekonałam, zamówienie dochodzi w ekspresowym tempie. W sklepie aktualnie jest tzw. Happy Hours gdzie możecie upolować produkty w niższych cenach. Więc zachęcam do zaglądnięcia. 


Przeglądając ich ofertę, sklep posiada same naturalne produkty !!! Możecie tam znaleźć produkty do ciała, twarzy, włosów itp. Najbardziej ciekawią mnie ich szampony do włosów, które są Bio i nie posiadają SLS i żadnych konserwantów. A w szczególności ten Bio Szampon do włosów suchych i zniszczonych .  Ktoś miał ??


Serdecznie dziękuje przemiłej Pani Edycie za przesłanie peelingu/maseczki do testów. 
Coś czuję, że moja pielęgnacja już na dobre zamieni się na naturalną. 

Dodaję, że nawiązana współpraca z sklepem Biokram nie wpłynęła, w żaden sposób na moją opinię na temat otrzymanego  produktu. A wręcz przeciwnie stała się, czystą przyjemnością użycia bardzo dobrej jakości produktu. 

A jak jest u Was ? Może miałyście już te nasiona ? Też lubicie naturalną pielęgnację ? Znacie sklep Biokram ? 

Pozdrawiam Kasia. 

Baza pod cienie Paese

Baza pod cienie Paese

Baza, którą znalazłam przez przypadek w sklepie internetowym za niewielkie pieniądze okazał się bardzo dobrym produktem. A mowa u mnie dziś, o bazie z firmy Paese. Dotąd osobiście mi mało znanej, ponieważ nic nigdy nie miałam z tej firmy. Polska firma produkująca kosmetyki kolorowe. Zaciekawiona jej działaniem postanowiłam ją przetestować, jeśli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdziła - zapraszam.



Baza kosztowała mnie coś nie całe 10 zł. Zakupiłam ją w sklepie internetowym. W środku mieści się 5 ml produktu, który starczy mi chyba na wieki. Do makijażu potrzebna jest tylko odrobinka na powieki, więc baza jest bardzo wydajna. Jej konsystencja przypomina mi masło shea. Na powieki strasznie szybko się nakłada i jest niewidoczna. Bardzo fajnie się, z nią współpracuje. Przy tworzeniu makijażu nie zbiera się w kącikach oka ani nie roluje. Jestem zdziwiona, że produkt tak w niskiej cenie,  tak dobrze się sprawuje.


Jeśli chodzi o dzienny makijaż, trzyma cienie przez cały dzień na swoim miejscu. Nic nie blednie, nie rozmazuje się ani nie roluje. Ostatnio miałam również okazję, sprawdzić ja w ekstremalnych warunkach. Wykonałam makijaż na imprezę Walentynkową, na której dużo tańczyłam i wiadomo zabawa trwała do białego rana. Zrobiony makijaż oka około godziny 16 trzymał się do 5 nad ranem. Byłam bardzo zaskoczona i zadowolona. Oczy nadal wyglądały bardzo ładnie. Podsumowując całość opinii na jej temat uważam, że baza jest naprawdę bardzo dobra. Tak jak już wspomniałam wyżej bardzo ładnie uwydatnia cienie, trzyma je na miejscu przez wiele godzin, nie roluje i nie powoduje odbicia na górnej powiece, co w przypadku bazy z Ingrid tak się działo. 


Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć, jak cienie wyglądają z bazą i bez bazy. Moim zdaniem baza naprawdę jest potrzebna w makijażu oka. Jeśli szukacie taniej, dobrej bazy pod cienie serdecznie Wam ją polecam. Z pewnością mi będzie służyć przez dłuższy czas, a ja będę bardzo zadowolona z uzyskanego efektu. Muszę podkreślić, że produkt nie wywołał u mnie żadnej alergii ani podrażnienia. 


Miał ktoś ? Jak ją oceniacie ?

Pozdrawiam Kasia. 
Po co piszę swojego bloga ?

Po co piszę swojego bloga ?

Dziś u mnie nie przeczytacie żadnej recenzji na temat kosmetyku czy porady. Natomiast natchnęło mnie, aby podzielić się z Wami przemyśleniem, po co tak właściwe piszę swojego bloga. Pytanie to pojawiło się u  mnie, po przeczytaniu jednego z komentarzy, który został umieszczony pod jednym z moich wcześniejszych postów. Początkowo chciałam odpowiedzieć na nie w komentarzu ale w pewnej chwili pomyślałam, że to dobry materiał na kolejny post. 


Blog jest medium powszechnym, który dzięki publikacji w internecie, może być dostępny dla wszystkich zainteresowanych jego zawartością. Każdy kto zakłada bloga, liczy na odzew ludu tzn. czytelników, w postaci komentarza pod postem. Ludzie zakładają przeróżne blogi m.in. piszą o swoim życiu, o sprawach zawodowych lub o swoich zainteresowaniach. Każdy pisząc bloga, na początku stawia sobie cel, który później w miarę upływu czasu chce osiągnąć. 

Pora więc odpowiedzieć sobie na pytanie :

                            Po co piszę swojego bloga ??? 

Ci, którzy są ze mną już od dłuższego czasu, wiedzą doskonale, że mój blog opiera się głównie na temacie urody i kosmetyków. Czasem przeplatają się posty związane z życiem codziennym, pielęgnacją włosów, recenzją kosmetyków czy też moje sprawdzone porady. Przy zakładaniu bloga nie myślałam o popularności, sławie i pieniądzach. Jestem skromną osobą i pisanie traktowałam jako spisywanie moich przemyśleń w wersji elektronicznej, w stylu notatnika dla mnie. Jeśli będę chciała coś sobie przypomnieć to wejdę, przeczytam i będę wiedzieć . Z czasem blog stał się dla mnie czymś więcej jak tylko zwykłym zapisywaniem notatek. Zrodziła się we mnie prawdziwa pasja blogowania. Kiedy zaobserwowałam wzrost liczby czytelników, postanowiłam bardziej przykładać się do publikowanej treści. Postawiłam sobie cel, żeby mój blog był zawsze przejrzysty, zgodny z tematyką, publikowane na nim zdjęcia były moją własnością i przekazywana treść była zawsze prawdziwa. 


Minęły już 4 lata odkąd pojawił się pierwszy wpis. Mogę napisać, że cel został w pewnej części osiągnięty.  Publikuję własne zdjęcia, które są mojego autorstwa. Od zawsze tliła się we mnie pasja fotografii, więc pragnę ją tutaj ukazywać w całej swojej okazałości. Z początku zdjęcia nie zawsze były dobrej jakości ale zrozumiałam, że dobre zdjęcie wygląda lepiej, zachęca czytelnika do przeczytania postu oraz czasem zapada w pamięci. Marzy mi się lepszy aparat do robienia fotek ale jak na razie muszę się zadowolić swoją ukochaną sony alpha 230, która stara się spełniać moje oczekiwania. Aby robić piękne zdjęcia nie potrzeba mega drogiego aparatu, wystarczy chęć i trochę kreatywności. Na blogu nie tylko mogę pisać recenzje, ale dzielić się swoim zainteresowaniem jakim jest fotografia. To jeden z głównych powodów prowadzenia bloga. 



Kolejny powód mojego blogowania to wolność jaką daje nam blog. Dzięki niemu, tutaj mogę wyrażać swoją opinię. Oczywiście należy  trzymać się pewnych zasad pisania m.in. ortografia, justowanie, przecinki, poprawnie zbudowane zdania, a co najważniejsze to przekazywana treść musi być wasza ( nienawidzę, jeśli ktoś bezczelnie kopiuje Moje i Twoje słowa na swój blog). Wiadomo czasami każdy przez pośpiech może popełnić błąd, ale polecam jednak sprawdzić tekst przed opublikowaniem. Później czytanie komentarzy typu: "ej najpierw naucz się pisać poprawnie... lub" ale masz byki w tekście" nie są zbyt przyjemne. Dzięki spójnie  napisanemu tekstowi, czytelnik będzie posiadał komfort czytania i chętnie wróci następnym razem. 

Zdobywanie nowych znajomości to kolejny punkt, który mogę zaliczyć do zadanego sobie pytania. Dzięki uczestniczeniu w życiu blogspota, poznałam wiele ciekawych osób. Można nawiązać nowe znajomości, wymienić się nawzajem doświadczeniem oraz swoim zdaniem na różne tematy. Czytanie Waszych słów sprawia mi ogromną przyjemność, a jeszcze większą sprawia mi fakt, że faktycznie czytacie co piszę i jesteście ciekawi pewnych rzeczy. Blogspot to społeczność gdzie można poznać naprawdę fajne osoby. Chyba się ze mną zgodzicie bez zawahania? 


Coraz więcej osób zakłada bloga w celu otrzymania za darmo produktów. Smuci mnie ten fakt, bo nigdy osobiście w taki sposób nie myślałam. Owszem sama nawiązuje współprace z różnymi firmami ale traktuję to jako swoją pracę. Jeśli otrzymuję coś od kogoś to automatycznie, ktoś ten  żąda czegoś w zamian. Zawsze staram się przykładać do testów otrzymanych produktów. Nigdy nie proszę o coś, czego wiem, że i tak nie użyję lub mi się nie przyda. Fakt nawiązywania współpracy traktuję jako swoje kolejne doświadczenie i powód pisania bloga, choć nie jest to najistotniejszy punkt (dlatego wspominam o tym na końcu) Dzięki temu uczę się być rzetelną i profesjonalną w tym co robię.

                         Podsumowując ... 

Blog pozwala mi rozwijać swoją kreatywność, pisać i dzielić się z Wami moim przemyśleniami. Traktuję go jako swoje hobby i poświęcam mu wiele swojego czasu. Blogowanie jest dla mnie czystą przyjemnością. Dzięki posiadaniu swojego bloga, znalazłam wiele życzliwych i miłych osób. Nawiązałam wspaniałe znajomości i współprace. Życzę sobie i Wam aby blogowanie było czymś więcej, niż zwykłym redagowaniem tekstów. Niech płynące od Was słowa trafiają do czytelnika i zapadają w ich pamięci. 

Ciekawa jestem czy wy potraficie odpowiedzieć na to pytanie: "Po co piszę swojego bloga". Z chęcią poczytam Wasze posty na ten temat.

Pozdrawiam Kasia. 






Mycie włosów produktami bez SLS

Mycie włosów produktami bez SLS

Już jakiś czas temu, zmieniłam swoją pielęgnację skóry głowy. Wyrzuciłam produkty, które zawierały SLS i jego zamienniki w moich poprzednich szamponach. Zaczęło się od tego, że za każdym razem po umyciu włosów, strasznie swędziała mnie głowa, od czasu do czasu pojawiał się łupież, bolące wypryski i ciągle przetłuszczające się włosy. Wiele dobrego naczytałam się o pielęgnacji produktami bez SLS i sama postanowiłam ją wypróbować. Jeśli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawuje zapraszam poniżej.


Dobrze znany wszystkim Sodium Lauryl Sulfate to środek myjący, należący do mocnych detergentów anionowych. Jest to substancja powierzchniowo czynna (SPC) – zmniejsza napięcie powierzchniowe wody, dzięki czemu, może być wykorzystywana jako środek piorący i mydlący. Więcej ciekawych rzeczy na jego temat możecie poczytać tutaj na blogu Blondeme.pl. Polecam tego posta, dlatego że są tutaj wymienione wszystkie zmienniki SLS, które kryją się na etykietkach produktów. 

Moja pielęgnacja włosów bez SLS 

Wracając do mojej pielęgnacji. Pierwszym produktem, który kupiłam z myślą o pielęgnacji włosów bez SLS był szampon z Hipp z ekologicznym wyciągiem z migdałów.  Jest to szampon bardzo łagodny, który delikatnie myję skórę głowy nie podrażniając jej i nie wywołując żadnej alergii. Moja skóra po nim w końcu przestała mnie swędzić. 


Kiedy używam oleju na skalp i włosy, zazwyczaj do mycia włosów sięgam po żel Facelle intim, który radzi sobie z nimi bez problemu. Na etykietce, na drugim miejscu znajduję się zamiennik SLS czyli Lauryl Glucoside jest to delikatniejszy detergent niejonowy, który niestety się nie pieni ale u mnie sprawdza się idealnie. Ładnie oczyszcza skórę głowy, unosi lekko je u nasady, nie podrażnia i nie wywołuje swędzenia. Używam go co jakiś czas , max.2 razy w tygodniu nie więcej. 


Ostatnio moim ulubieńcem stał się Balsam na kwiatowym propolisie receptury Babuszki Agafii. Tak delikatnego  produktu do mycia włosów, jeszcze nigdy nie miałam. Jest idealny do mycia włosów na co dzień. Pięknie pachnie, nie przesusza skóry głowy, wręcz ją nawilża. Włosy się nie przetłuszczają aż tak bardzo, skóra głowy nie swędzi i co najważniejsze moje włosy są w coraz to lepszej kondycji. 


Podsumowując usunięcie produktów bez SLS dało mi:

- brak swędzącej skóry głowy
- większe nawilżenie skalpu
- zniknięcie wszelkich podrażnień skalpu
- lepsze nawilżenie włosów
- zmniejszająca się ilość wypadających włosów


Taką pielęgnację polecam szczególnie osobą, które mają problemy z podrażnioną skórą głowy. Ciągłe palce w głowie to nic przyjemnego. Czasami już nie potrafiłam wytrzymać, przez to swędzenie. Na szczęście zawczasu ochroniłam swoją skórę głowy przed jeszcze gorszymi problemami.  Teraz jestem bardzo zadowolona z tej pielęgnacji i raczej jej nie zmienię. 

Jestem ciekawa Waszego zdania na temat SLS ? Używacie produktów bez SLS ?

Pozdrawiam Kasia. 


#instagram

#instagram

Jeśli lubicie oglądać zdjęcia, a wiem, że tak zapraszam na mojego Instagrama.  Od czasu do czasu wrzucam tam coś mojego. Czasem jakaś prywata lub zupełnie przypadkowa zrobiona fotka. Będzie mi bardzo miło jeśli odwiedzicie mnie również i tam. Sama uwielbiam oglądać Wasze zdjęcia zamieszczone właśnie na tej społeczności. Czasem czerpię z nich dużo inspiracji i motywacji do własnego działania.  




Możecie w komentarzu zostawić link do Was , chętnie zajrzę na Wasz instagram !!!
Pozdrawiam :)

Skoncentrowane Bio serum do rzęs 3w1 Eveline

Skoncentrowane Bio serum do rzęs 3w1 Eveline

Od jakiegoś czasu, co wieczór przy demakijażu znajdowałam rzęsy na płatku lub policzku. Postanowiłam zakupić coś w celu, wzmocnienia moich rzęs i padło na skoncentrowane serum do rzęs 3w1 z firmy Eveline. Zakupiłam go sama, kosztował mnie on jakieś 11 zł/ 10 ml. Po trzech tygodniach używania, zauważyłam już efekty. Jeśli jesteście ciekawi zapraszam poniżej. 


Producent pisze na opakowaniu:
Zaawansowana technologia dla piękna Twoich rzęs. Nowoczesne serum do rzęs łączy w sobie 3 właściwości: serum odbudowującego, aktywatora wzrostu włosa i bazy pod tusz. Opatentowany BIO RESTORE COMPLEX ™ gwarantuje głęboką odbudowę, regenerację i ochronę struktury włosa. Specjalnie zaprojektowana szczoteczka i satynowa konsystencja kosmetyku sprawią, że Twoje oczy nabiorą hipnotyzującego spojrzenia. W skład serum wchodzą specjalnie dobrane składniki naturalnego pochodzenia:
- BIO RESTORE COMPLEX ™ zawierający proteiny sojowe błyskawicznie wnika w głąb włosa, radykalnie odbudowując i chroniąc jego strukturę oraz zapobiegając wypadaniu rzęs podczas demakijażu.
- Kwas hialuronowy nawilża,  jest rewitalizujący i stymuluje wzrost rzęs.
- D-panthenol skutecznie uelastycznia i odżywia rzęsy od nasady aż po same końce. 


Serum mieści się , w podłużnej tubce razem z silikonową szczoteczką. Serum jest koloru białego i nie posiada żadnego wyczuwalnego zapachu. Bez żadnego problemu nakłada się na rzęsy, pozostawiając na nich białą poświatę, która później zasycha lub całkowicie znika.  Nadaje się zarówno jako baza pod tusz, w celu wydłużenia spojrzenia oraz jako serum nakładane na noc w celu regeneracji naszych rzęs. 


Jakie zauważyłam efekty:
Po trzech tygodniach nakładania serum na moje rzęsy, zauważyłam że kompletnie przestały wypadać, stały się giętkie i lśniące. Zauważyłam pozytywny przyrost moich rzęs oraz delikatne wydłużenie. Efekt możecie zobaczyć poniżej na zdjęciu:


Serum zwykle nakładam na noc i czasami przed pomalowaniem rzęs. W nocy nie odczułam żadnego pieczenia, łzawienia oka ani podrażnienia. Czasem rano zostają resztki serum na rzęsach, które zmywam przy porannym oczyszczaniu twarzy. Jak już wspomniałam czasami stosuję ją na dzień przed nałożeniem tuszu jako bazy. Wtedy tusz o wiele łatwiej się nakłada, a rzęsy są mega wydłużone. 

Po nałożeniu serum :


Po nałożeniu tuszu na serum:


Polecam go z czystym sumieniem, nawet nie spodziewałam się takich fajnych efektów. Teraz wiem, że już się raczej z nim nie rozstanę. Będzie świetnym ratunkiem, jeśli rzęsy znów mi osłabną. Moim zdaniem warto zainwestować te 10-15 zł. 


Miał ktoś ?? Jakie efekty ??

Pozdrawiam :)

Mizon- Krem ze śluzem ślimaka

Mizon- Krem ze śluzem ślimaka

Przez mój blog przewinęły się już dwie recenzje kremów z śluzem ze ślimaka.  Pierwszy z nich to Garden Snail a drugi Sanbios. Dziś kolej na żel również z zawartością 74% śluzu ze ślimaka firmy Mizon. Musicie mi wybaczyć, ale jestem zauroczona ich działaniem i pragnę się z Wami podzielić moją opinią na ich temat. Zaciekawionych zapraszam poniżej. 


Producent pisze, że jest to nawilżający żel z wysoką zawartością wydzieliny ślimaka. Dzięki żelowej formule szybko się wchłania i daje uczucie świeżości. Mucyny, obecne w ślimaczym śluzie, pomagają skórze leczyć uszkodzenia i nadają jej gładkość. Kwas hialuronowy oraz ekstrakt brzozowy dbają o odpowiednie nawodnienie skóry. Zawiera ekstrakty z wąkrotki, portulaki i zielonej herbaty skuteczne w pielęgnacji cery problematycznej oraz działające łagodząco. Dzięki zawartości adenozyny, peptydów i kompleksu witamin działa przeciw starzeniu skóry . Pantenol i allantoina zapewniają skórze sprężystość i elastyczność.


Skład: 
Snail Secretion Filtrate, Butylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Bis-peg18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Polysorbate 20, Sodium Hyaluronate, Carbomer, Glycosyl Trehalose, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Triethanolamine, Dimethicone/vinyl Dimethicone Crosspolymer, Dimethicone, Hydroxyethylcellulose, Caprylyl Glyocol, Ethylhexylglycerin, Sodium Polyacrylate, Centella Asiatica Extract , Portulaca Oleracea Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Nlumbo Nucifera Flower Extract, Betula Platyphylla Japonica Juice, Tropolone, Copper Tripeptide-1, Allantoin, Panthenol, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Palmitoyl Pentapeptide-4, Adenosine, Disodium EDTA,  

Jakie efekty można uzyskać ??
+ działa przeciwzmarszczkowo
+ liftinguje
+ łagodzi stany zapalne
+ rozjaśnia przebarwienia
+ goi wypryski (kiedy wyskoczy mi jakaś niespodzianka smaruję ją żelem i szybko znika)
+ wygładza skórę w znaczący sposób
+ nie uczula (stosuję również pod oczy)
+ ujędrnia
+ odnawia skórę
+ działa oczyszczająco/zmniejsza widoczność porów
+ ładnie nawilża
+ reguluje wydzielanie sebum



Krem Mizon Snail Recovery Gel Cream kupiłam w ciemno, bez wcześniejszego zamawiania próbek. Skusiła mnie promocyjna cena25 zł w sklepie Asianstore.pl. Szukałam lekkiego kremu na dzień, który nie byłby tłusty, ale jednocześnie spełniałby kilka funkcji – nawilżał, nie zapychał, upiększał. Patrząc na cenę, nie liczyłam na cuda. I dobrze, bo lubię, kiedy kosmetyki miło mnie zaskakują. Dziś kończę tubkę Mizon i z pewnością zamówię kolejne opakowanie.

Krem idealnie spisuje się do użytku codziennego. Jest bardzo lekki , szybko się wchłania , nawilża skórę twarzy w odpowiednim stopniu, ujędrnia i sprawia, że wygląda ładnie. Nakładając na niego podkład, krem BB, puder mineralny nic się z nim nie dzieje (brak jakiegokolwiek rolowania). Jest praktycznie bezzapachowy. Świetnie sprawdza się na wakacjach stosowany pod krem z filtrem. Krem/żel dobry będzie tak naprawdę do każdej cery. Czy to mieszanej, normalnej czy suchej. Uważam, że każda z nich zasługuje na dobre nawilżenie i ujędrnienie.  Pewnie pomyślicie o minusach tego produktu - niestety ja takich nie zauważyłam. Spełnia moje wszystkie oczekiwania i nie mam mu nic do zarzucenia.

Używałyście , jakie wrażenia ???

Pozdrawiam Kasia :)


P.s  wczoraj zauważyłam, że strzeliła magiczna liczba obserwatorów na moim blogu. Jest Was już ponad 500 z czego się bardzo cieszę, nawet nie wiecie jak bardzo mnie to motywuje do dalszego pisania. Planuję z tej okazji zrobić jakieś rozdanie. Dziękuje :*



Na ratunek wypadającym włosom- płukanki ziołowe

Na ratunek wypadającym włosom- płukanki ziołowe

Wypadanie włosów ciągnie się za mną od jesieni ubiegłego roku. Z miesiąca na miesiąc zauważyłam, że wypada ich coraz więcej. Pierwsze co to postanowiłam je skrócić bo uważałam, że są już za długie. Niestety podcięcie włosów nic nie dało. Przyjmowanie suplementów diety takich jak: drożdże Lewitan, Skrzyp, Skrzypovita itp. nie przyniosły żadnych pozytywnych efektów. Postanowiłam zmienić moją pielęgnację włosów o 360'. 


Pierwsze co, postanowiłam stosować ziołowe płukanki w celu wzmocnienia cebulek włosa. Padło na szałwię i pokrzywę.
Dlaczego?


Płukanka z szałwii - przeznaczona jest dla osób o ciemnych włosach, ze względu na to, że lekko barwi. Jest to płukanka wzmacniająca włosy, a więc bardzo dobra dla osób cierpiących na wypadanie włosów. Delikatnie prostuje, wygładza oraz nadaję blask. Sprawia również, że włosy się mniej przetłuszczają, co sama zauważyłam u siebie. 


Płukanka z pokrzywy- poprawia ona stan skóry naszej głowy, zmniejsza wypadanie włosów. Poza tym przywraca ona naturalną równowagę nawilżenia i jest skuteczną bronią w walce z łupieżem. Również może lekko przyciemniać włosy więc polecana jest osobą z ciemniejszymi włosami.


Jak przygotować taki napar ???
To bardzo proste w przypadku każdej z nich , zalewamy dwie torebki litrem wody i odstawiamy do zaparzenia.  Po wystygnięciu płukanka jest gotowa. Zawsze już po umyciu włosów płucze tym wywarem swoje włosy, lekko masując i ugniatając je. Nie spłukuję wodą!!  Później daje im wyschnąć i nakładam jedwab w płynie. Płukanki te mogą strasznie wysuszyć włosy i narobić więcej szkód niż pożytku, tak więc należy z nimi uważać i nie przesadzić. W internecie wyczytałam , że stosować je należy raz, dwa razy w tygodniu. Ja używam jej co drugie mycie włosów  i sprawdza się genialnie. Włosy się nie przetłuszczają i są uniesione. Zauważyłam również, że włosy stają się dłuższe, lśniące i gładkie w dotyku. Wypadanie powolutku zaczyna się ograniczać. Stosowanie płukanek to bardzo powolna i wymagająca kuracja, która przynosi efekty po pewnym czasie. Mam nadzieję, że u mnie również wyjdzie to na dobre. 


Nie tylko płucze swoje włosy ale również piję pokrzywę taką suszoną w liściach. Zaparzam sobie w kubeczku a później delektuję się pyszną herbatką. Uważam, że taki napój jest o wiele razy lepszy niż te wszystkie suplementy diety. 

Pokrzywa jest bogata w witaminy i sole mineralne:
*pierwiastki: wapń, żelazo, siarkę, fosfor, potas, sód, jod
*witaminy: A, B2, C, K
*kwasy: pantotenowy, mrówkowy, glicerolowy, glikolowy - kwasy organiczne
*barwniki roślinne: chlorofil a i b, beta-karoten, ksantofil
*aminy: serotoninę, histaminę
*garbniki, flawonoidy, śluzy

Oczywiście jak to w każdej kuracji należy robić przerwy. Czyli np. stosujemy płukanki miesiąc po czym robimy sobie dwa tygodnie przerwy to samo jeśli chodzi o picie.

Mogę je z czystym sercem polecić każdej z Was. Włosy kochają naturalne wzmacnianie. Z pewnością odwdzięczą się Wam za to, mocnymi, pięknymi i zdrowymi włosami. Ktoś stosuje? Jak się u Was spisują ??

Pozdrawiam Kasia 
Copyright © 2014 kassiiaa.blogspot.com , Blogger