Mycie włosów produktami bez SLS

Już jakiś czas temu, zmieniłam swoją pielęgnację skóry głowy. Wyrzuciłam produkty, które zawierały SLS i jego zamienniki w moich poprzednich szamponach. Zaczęło się od tego, że za każdym razem po umyciu włosów, strasznie swędziała mnie głowa, od czasu do czasu pojawiał się łupież, bolące wypryski i ciągle przetłuszczające się włosy. Wiele dobrego naczytałam się o pielęgnacji produktami bez SLS i sama postanowiłam ją wypróbować. Jeśli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawuje zapraszam poniżej.


Dobrze znany wszystkim Sodium Lauryl Sulfate to środek myjący, należący do mocnych detergentów anionowych. Jest to substancja powierzchniowo czynna (SPC) – zmniejsza napięcie powierzchniowe wody, dzięki czemu, może być wykorzystywana jako środek piorący i mydlący. Więcej ciekawych rzeczy na jego temat możecie poczytać tutaj na blogu Blondeme.pl. Polecam tego posta, dlatego że są tutaj wymienione wszystkie zmienniki SLS, które kryją się na etykietkach produktów. 

Moja pielęgnacja włosów bez SLS 

Wracając do mojej pielęgnacji. Pierwszym produktem, który kupiłam z myślą o pielęgnacji włosów bez SLS był szampon z Hipp z ekologicznym wyciągiem z migdałów.  Jest to szampon bardzo łagodny, który delikatnie myję skórę głowy nie podrażniając jej i nie wywołując żadnej alergii. Moja skóra po nim w końcu przestała mnie swędzić. 


Kiedy używam oleju na skalp i włosy, zazwyczaj do mycia włosów sięgam po żel Facelle intim, który radzi sobie z nimi bez problemu. Na etykietce, na drugim miejscu znajduję się zamiennik SLS czyli Lauryl Glucoside jest to delikatniejszy detergent niejonowy, który niestety się nie pieni ale u mnie sprawdza się idealnie. Ładnie oczyszcza skórę głowy, unosi lekko je u nasady, nie podrażnia i nie wywołuje swędzenia. Używam go co jakiś czas , max.2 razy w tygodniu nie więcej. 


Ostatnio moim ulubieńcem stał się Balsam na kwiatowym propolisie receptury Babuszki Agafii. Tak delikatnego  produktu do mycia włosów, jeszcze nigdy nie miałam. Jest idealny do mycia włosów na co dzień. Pięknie pachnie, nie przesusza skóry głowy, wręcz ją nawilża. Włosy się nie przetłuszczają aż tak bardzo, skóra głowy nie swędzi i co najważniejsze moje włosy są w coraz to lepszej kondycji. 


Podsumowując usunięcie produktów bez SLS dało mi:

- brak swędzącej skóry głowy
- większe nawilżenie skalpu
- zniknięcie wszelkich podrażnień skalpu
- lepsze nawilżenie włosów
- zmniejszająca się ilość wypadających włosów


Taką pielęgnację polecam szczególnie osobą, które mają problemy z podrażnioną skórą głowy. Ciągłe palce w głowie to nic przyjemnego. Czasami już nie potrafiłam wytrzymać, przez to swędzenie. Na szczęście zawczasu ochroniłam swoją skórę głowy przed jeszcze gorszymi problemami.  Teraz jestem bardzo zadowolona z tej pielęgnacji i raczej jej nie zmienię. 

Jestem ciekawa Waszego zdania na temat SLS ? Używacie produktów bez SLS ?

Pozdrawiam Kasia. 


Prześlij komentarz
Copyright © 2014 kassiiaa.blogspot.com , Blogger