Podkład mineralny Warm Peach Lily Lolo / sklep Costasy

27 kwietnia 2015
Nadszedł w końcu czas na recenzję podkładu mineralnego marki Lily Lolo dostępnego w sklepie Costasy. Podkład mineralny był dla mnie całkiem czymś nowym i nieznanym. Nigdy wcześniej nie używałam sypkiego podkładu i do końca nie wiedziałam jak zareaguje na to moja cera. Ale może zacznę od początku, tak więc zapraszam do lektury. 


Mój podkład jest w odcieniu Warm Peach. Jest to odcień ciepły przeznaczony dla cery jasnej, który jest najczęściej kupowanym odcieniem. Kolorek jest dobry dla mnie, choć coś czuje, że w lecie kiedy się opalę będzie za jasny. Ale jak na ten czas kiedy jestem totalnym bladziochem sprawdza się świetnie. Dzięki fachowej obsłudze sklepu w bardzo prosty sposób możemy dobrać dla siebie odcień. Więc z tym nie ma problemu. 


Jeśli chodzi o opakowanie jest ono bardzo solidne. 40 ml słoiczek mieści w sobie 10 g produktu, który kosztuje 72,90 zł. Możemy również zamówić sobie wersję mini, czyli 0,75 g produktu za 10,90 zł. Słoiczek posiada przekręcane siteczko, co ułatwia wysypanie odpowiedniej ilości produktu na pokrywkę. Produkt jest suchy i sypki ale kremowy. 

Skład podkładu : Mika, Tlenek Cynku, Dwutlenek Tytanu, Tlenki Żelaza, Ultramaryna


Podkład posiada naturalny SPF 15. Nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, wypełniaczy, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów. Produkt jest bezzapachowy, przy nakładaniu nie czujemy żadnego zapachu. Jest to produkt 100% naturalny, nie zawierających składników odzwierzęcych, czyli jest również przeznaczony dla wegan i wegetarianów. 


Podkład zawsze aplikuję na twarz, po wcześniejszym nałożeniu kremu na dzień. Jeśli byśmy ten krok ominęły tzn. nie nałożyły kremu wcześniej, podkład będzie bardzo źle wyglądał. Będzie się zbierał w suchych miejscach i podkreślał je jeszcze bardziej. Tak więc bardzo ważne jest aby nie zapomnieć nałożyć wcześniej kremu. W moim przypadku sprawdzał się dobrze: krem BB Lily Lolo,  krem Dar piękna na dzień, krem z filtrem z Flosleku oraz krem Sanbios. Z wszystkimi tymi kremami podkład bardzo ładnie współpracuje. Po nałożeniu kremu zaczynamy aplikację podkładu. Na słoiczek wysypujemy odrobinkę produkty. Musimy mieć na uwadze, że podkładem mineralnym zawsze budujemy kilka warstw na twarzy. Jedna warstwa jest prawie nie widoczna w moim przypadku, więc zazwyczaj buduję krycie trzema warstwami. 


Do nałożenia podkładu użyłam pędzelka typu Super Kabuki, również dostępnego w sklepie Costasy. Pędzel Kabuki wykonany jest z najlepszego gatunkowo syntetycznego włosia, które jest ultra miękkie.  Bardzo dokładnie obtaczam pędzelek w produkcie i strzepuję jego nadmiar. Po to by zapobiec rozpyleniu. Przechodzę do nakładania podkładu. Robię to kolistymi ruchami, zaczynając od środka twarzy idąc na boki. Tak jak już wcześniej wspomniałam, zawsze buduję krycie kilkoma warstwami. 


Uzyskane efekty możecie zobaczyć poniżej na zdjęciu.


Podkład na twarzy po nałożeniu jest lekko odczuwalny, dlatego po wykonaniu całego spryskuję całą buzię wodą termalną Uriage , dzięki niej minerały pięknie się wchłaniają i znika efekt maski. Jeśli chodzi o krycie przy większych niespodziankach wspomagam się korektorem z Lily Lolo w odcieniu Nude, ale na co dzień sam podkład wystarcza. Podkład jest wodoodporny i utrzymuje się ba buzi do 5 godzin. Później można zauważyć delikatne ścieranie i błyszczenie w okolicach strefy T. Aby przedłużyć trwałość podkładu używam jeszcze jednego produktu tej firmy, ale o nim będzie kiedy indziej. Podkład kryje przebarwienia, drobne krostki, rozszerzone pory, cienie pod oczami. Moja skóra, która niemal na wszystkie podkłady drogeryjne reaguje wysypem nieprzyjaciół pokochała minerały właśnie za naturalny skład. Długo zajęło mi wymierzanie odpowiedniej ilości produktu by nie robić maski na buzi, ale po próbach i własnych spostrzeżeniach teraz mój makijaż wykonuję w 5 minut. Minerał staną się już chyba moją podstawą w kolorówce.  Jeśli  macie problemy z cerą skłonną do zapychania i zanieczyszczeń to z czystym sumieniem polecam Wam wypróbowanie podkładów mineralnych. Osobiście odnotowałam, że produkt w żadne sposób mnie nie zapchał, nie uczulił ani nie spowodował wysypu nowych nieprzyjaciół. Skóra nawet zaczyna wyglądać coraz lepiej po użyciu minerałów. Analizując skład, który jest świetny- mogę tutaj się dopatrzeć nawet leczenia stanów zapalnych dzięki chociażby tlenkowi cynku. 


10 gramów to bardzo dużo. Produktu na codzienny makijaż używa się bardzo malutko, więc wydajność jest zatem na duży plus i przy niej nawet te 70 zł nie wydaje się spora kwotą. Podsumowując podkład wygląda bardzo naturalnie, nie zapycha, nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w pory, ma odpowiednie dla mojej cery krycie i jest bardzo jest wydajny. Serdecznie Wam go polecam, bardzo się cieszę, że mogłam w końcu go dla Was przetestować i sprawdzić jak na mojej tłustej cerze ten kosmetyk się sprawdzi. 


Link do Sklepu Costasy -----> KLIK 

Co sądzicie o tym podkładzie ??

Pozdrawiam Kasia 


P.s osoba do której wędruje samoopalacz to :


Kochana gratuluję wylosowania, zaraz wysyłam do ciebie maila :)) 








SZABLON BY: PANNA VEJJS.