Biżuteria minimalistyczna / srebrna nieskończoność

Biżuteria minimalistyczna / srebrna nieskończoność

Każda kobieta lubi błyskotki, ja również ale od zawsze w moim typie było noszenie biżuterii bardzo minimalistycznej. Obecnie panuję na nią ogromna moda. Wszędzie można przeczytać o minimalistycznym życiu, o poradach jak wprowadzić minimalizm w swoje życie itp. Ostatnio znalazłam świetną stronkę DECOBAZAAR , gdzie jest masa pięknych rzeczy, inspiracji a nawet można tam zrobić zakupy. Jeśli jej jeszcze nie znacie, zapraszam może znajdziecie coś dla siebie.


Strasznie podoba mi się połączenie delikatnej biżuterii z codziennym ubiorem, a nawet odświętnym. Tak więc pasuje do każdej stylizacji. Nie lubię ciężkich i przytłaczających naszyjników czy kolczyków. Raczej na co dzień jestem kobietą spokojną z nutką delikatności, a więc też taką biżuterię zakładam. 

Skusiłam się na tej stronce na naszyjnik z wisiorkiem INFINITY (nieskończoność) 


Lubicie taką biżuterię ??? 

Dla mnie jest piękna, jest jej tyle w sklepach, że chyba skusiła bym się na wszystko.

Pozdrawiam Kasia 
maseczka z węgla aktywnego na zaskórniki

maseczka z węgla aktywnego na zaskórniki

Moja walka z zaskórnikami nadal trwa. Pisałam Wam już o próbie metody z olejkiem pichtowym i naftą kosmetyczną- jednak okazało się, że ta metoda kompletnie nie działa w przypadku mojej skóry. Miałam problemy z przesuszoną skórę i pojawieniem się nowych niespodzianej. Odłożyłam olejek i spróbowałam wypróbować czegoś innego. Natrafiła w sieci na post, dotyczący maseczki z węgla aktywnego na zaskórniki i postanowiłam wypróbować to u siebie. Jeśli jesteście ciekawi zapraszam do lektury. 


Do wykonania maseczki będziemy potrzebować węgla aktywnego, który można dostać w każdej aptece za około 6-10 zł, naczynia do wymieszania oraz wodę mineralną. Aktywny węgiel świetnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń, brudu i tłuszczu, dlatego stosuje się go przede wszystkim w kosmetykach przeznaczonych do skóry trądzikowej i mocno zanieczyszczonej. Do wykonania maseczki użyłam 3 kapsułek ( ważne aby kupić węgiel w kapsułkach nie tabletkach) i 1 łyżeczki wody. Czytałam również, że można dodawać do takiej maseczki miód, kefir, jogurt naturalny, ale osobiście testowałam węgiel z samą wodą. 


Ostrożnie otwieramy każdą kapsułkę i wsypujemy zawartość do miseczki. Później dodajemy wodę i pędzelkiem mieszamy wszystko, aż powstanie gęsta zawiesina. Taka ilość maseczki spokojnie starcza mi na pokrycie całej twarzy, co możecie dostrzec na załączonym foto. Maseczkę trzymam od 10-15 minut. Po upływie czasu wykonuję delikatny peeling buzi i zmywam całość letnią wodą.


Po pierwszym użyciu niestety nie ma efektu WOW, ponieważ należy być regularnym, czyli zaleca się przynajmniej dwa razy w tygodniu pozwolić skórze na takie oczyszczenie. Po pierwszym razie dostrzegłam jedynie zmatowienie skóry i delikatne zamknięcie porów. Dopiero po czwartym razie dostrzegłam, że skóry jest bardzo ładnie oczyszczona i wągry z nosa są coraz mniej widoczne- czyżbym znalazła na nie odpowiednią broń ?? Tego nie wiem, ale na to wygląda, że warto wypróbować węgiel, jeśli macie problemy z wągrami i zaskórnikami na buzi. Dodatkowo maseczka ładnie rozjaśnia cerę i sprawia wrażenie zdrowej. 


Polecam ją osobą, które mają problemy z rozszerzonymi porami, trądzikiem, nadmiernym sebum, wągrami. Po dłuższym użyciu tej maseczki efekty naprawdę są rewelacyjne. 

A może, już ktoś zna i używa ???

Pozdrawiam Kasia 
Kierunek Maroko - Casablanca ! Konkurs Zblogowani.pl x Traveloppa

Kierunek Maroko - Casablanca ! Konkurs Zblogowani.pl x Traveloppa



W gorącym słońcu Casablanki
Czerwonym skwarze marokańskich dni
Szukałeś cienia swego domu
Który na zawsze z oczu znikł....

Kojarzycie ten utwór piosenki ? Nie bez przyczyny Wam go przypominam, ponieważ planuję właśnie swoje wymarzone wakacje. Dlaczego Maroko ? Odpowiedź jest bardzo prosta, potrzebuję zatrzymania się czasu i beztroskich chwil spędzonych wśród szumu morskich fal i słonecznych promieni. Wypoczynek w tym miejscu to moje marzenie już od paru dobrych lat. Tak więc pora pakować walizkę, zabrać ze sobą uśmiech i oddać się przyjemnym chwilą pobytu.

Dotarliśmy! Właśnie wchodzimy do naszego Hotelu, który nosi nazwę Enasma. Lot był dość przyjemny- to był mój pierwszy raz w życiu. Miejsce gdzie położony jest Hotel jest bardzo urokliwe. Jest pięknie, uwielbiam takie romantyczne, przesiąknięte kulturą budowle. Dostaliśmy bardzo urokliwy pokoik, z przepięknym widokiem na miasto, a w oddali widać plażę. Cisza i spokój wokoło- brak hałasu i zgiełku codzienności. Cudownie! Już snują mi się pomysły na przepiękne zdjęcia na bloga. Dobrze, że zabrałam ze sobą aparat. W dzień przyjazdu wybieramy się jeszcze na plażę, aby zobaczyć zachód słońca. Ocean w blasku słońca wygląda nieziemsko. Słońce powoli znika za horyzontem a my wracamy na odpoczynek. 



Drugi dzień to dzień poznania okolicy i zapoznania się z miejscem pobytu. Również tego dnia postanawiamy iść na plaże, aby zaczerpnąć kąpieli i opalić nasze ciało. Zaraz po śniadaniu, zabieramy stroje kąpielowe, kremy z filtrami i ruszamy w stronę plaży. Jest gorąco, woda bardzo przyjemna. Chowam się pod parasolem, na leżaku popijając świeżo wyciśnięty sok. Żyć -nie umierać- tego potrzebowałam ! Czas się w końcu zatrzymał. Odpoczywam i relaksuje się słuchając muzyki. Właśnie mi się przypomniał słynny film Casablanca. Wieczór spędzamy na plaży Ain Diab - popijając drinki i tańcząc przy muzyce.




Trzeci i czwarty dzień to czas zwiedzania i poznania kultury. Te wszystkie uliczki wyglądają tak uroczo. Nie mogę się na nie napatrzeć. A co jakiś czas stoją stragany z kolorowymi dywanami, owocami, pięknymi chustami. Dowiadujemy się, że Casablanca jest najbardziej rozwiniętym miastem przemysłowym i kulturalnym w Maroku. Znajduje się tutaj również największy port morski. Wybieramy się obejrzeć jedne z cudów współczesnej architektury- meczet Hassana II. Meczet Hassana II w Casablance to trzecia pod względem wielkości świątynia na świecie i najwyższa budowa sakralna. Arcydzieło współczesnej sztuki zdobniczej Maroka. Po odwiedzeniu meczetu pospacerowaliśmy jeszcze po Casablance kosztując ulicznych specjałów i podziwiamy kolory i zapachy ulic miasta. Natrafiamy na uroczą knajpkę, w której spędzamy resztę wieczoru. Kolejne dni płyną na spacerach, zwiedzaniu i podziwianiu piękna Maroka. 


Ostatni dzień to kolejny dzień wylegiwania się na słońcu i kąpieli w Oceanie. Ostatnie chwile odpoczynku, jutro już pora wracać. Ale było warto! Ta kultura, jedzenie, spokój i cisza- sprawiły, że odżyłam. Tak to byłby by moje najpiękniejsze wakacje w życiu ! Może kiedyś się spełni.....

Tak ! Biorę udział w Zblogowanych w kolaboracji z Traveloppa. Życzcie mi powodzenia!



zBLOGowani.pl


A wy gdzie chcielibyście pojechać ???

Pozdrawiam Kasia 
Test Mascary Erato / Muse Cosmetics

Test Mascary Erato / Muse Cosmetics

Witajcie, dziś przychodzę do Was z aktualizacją testów mascary firmy Muse Cosmetics. W pierwszym poście pisałam co to za produkt. Możecie przeczytać o nim TUTAJ.  Muszę przyznać, że testy nie były łatwe. Jest to kosmetyk pochodzący z tej droższej półki i musiałam bardzo dokładnie mu się przyjrzeć. Jeśli jesteście ciekawe jak się sprawdził zapraszam do lektury. 


OPIS OGÓLNY
Zapach tuszu jest mało wyczuwalny, jego konsystencja dobrze rozprowadza się na rzęsach nie tworząc grudek. Tusz bardzo szybko zasycha na rzęsach, tak więc należy się śpieszyć z jego aplikacja. U mnie jedna warstwa wygląda ok, dwie to już zbyt dużo- tworzy się tzw. efekt pajączka, który osobiście nie znoszę. 


Tusz posiada w zestawie komplet trzech szczoteczek. Przetestowałam każdą z nich osobno. Jest to dobry pomysł, ponieważ każda osoba może sobie dopasować do własnych preferencji szczoteczkę. Mamy do wyboru : gumową szczoteczkę dosyć cienką, zwężającą się ku końcowi; gumową szczoteczkę ( przypomina mi szczoteczkę podstawową, dostępną w większości mascar) oraz szczoteczka z włosiem. 


Tusz mnie nie podrażnił i  idealnie współgrał z soczewkami. Przy demakijażu oczu nie zauważyłam żadnych wypadających rzęs - tak więc muszę przyznać, że faktycznie zapobiega wypadaniu ich. Nie zauważyłam wzrostu rzęs w ciągu 15 dni, są takie same jak przed użyciem. Producent również obiecywał wypełnienie ubytków oraz zagęszczenie- u mnie efekt zerowy, ale myślę, że to kwestia czasu i regularności. 

Poniżej efekt przy użyciu szczoteczki z włosiem:



Efekty: ładnie rozczesane rzęsy, brak osypywania się, zero grudek, lekkie podkręcenie, brak odbicia.

Szczoteczka gumowa zwężana ku końcowi:



Efekty: lekko posklejane rzęsy, brak osypywania, zero grudek, brak odbicia. Osobiście dosyć ciężko mi się nią maluje rzęsy.

Szczoteczka gumowa normalna





Ten efekt i ta szczoteczka podoba mi się najbardziej, sądzę że najładniej rozczesuje moje włoski i sprawia, że rzęsy są dłuższe i jest ich więcej. 


Podsumowując jestem zadowolona z otrzymanego tuszu. Posiada on wiele zalet i z pewnością przypadnie kobietą, które lubią efekt wydłużenia i podkręcenia. Ślicznie będzie wyglądał na rzęsach grubszych niż moje. Tusz tak jak już wspominałam wyżej nie skleja rzęs, długo się na  nich utrzymuje, brak osypywania się, odbijania na powiece. Przyjemnie pachnie i ma fajny skład. Jedyna wada to cena. Dla mnie osobiście to dosyć dużo, ale z pewnością znajdą się osoby, które po niego chętnie sięgną. Dziękuje firmie Muse za podesłanie produktu do testów. 

Który efekt Wam się najbardziej podoba ?? 

Pozdrawiam Kasia 
Orientalne perfumy - Egipskie noce / Elamo

Orientalne perfumy - Egipskie noce / Elamo

Dziś przychodzę do Was z kolejną recenzją produktu pochodzącego ze sklepu Elamo. Mieliście już okazję czytać o wspaniałym Olejku Arganowym pochodzącym również z tego sklepu, a dziś mam dla Was coś na temat Orientalnych zapachów. 


Egipskie Noce to olejek perfumujący zaprojektowany i wytwarzany w Kairze. Jest to kompozycja stanowiąca przedsmak wonnych północnoafrykańskich ogrodów. Egipskich Nocy powstała w wyniku maceracji kwiatów i żywic w oleju migdałowym (w toku tego procesu cenne olejki eteryczne mieszają się z tłuszczem). W zapachu można wyczuć nutę orientalną (żywice, w tym kadzidłowca) w połączeniu z kwiatową. Całość tworzy piękne, kuszące i intrygujące połączenie. Olej ten cieszy się dobrą sławą: jest lekki, szybko się wchłania, nie zostawia śladów, poza piękną, zdrową i ujędrnioną skórą. W czym tkwi jego tajemnica? Za sprawą wysokiego stężenia witamin z grupy B, A, D, E i innych flawonoidów oraz kwasów tłuszczowych (głównie nienasyconych z grup omega-6 i omega-9 oraz nasyconych – palmitynowego i stearynowego), odżywia, wzmacnia, uelastycznia i regeneruje skórę, poprawia skład cementu międzykomórkowego oraz płaszcza lipidowego, dzięki czemu pomaga organizmowi utrzymać nawilżenie komórek na właściwym poziomie. Przeciwutleniacze usuwają z organizmu wolne rodniki – nie tylko te, które powstały w wyniku metabolizmu w komórkach, lecz i te, które osadziły się na skórze wraz z powietrzem (pochodzące przykładowo z dymu papierosowego). Oprócz tego chroni przed powstawaniem podrażnień i pomaga leczyć schorzenia dermatologiczne, typu atopowe zapalenie skóry, łuszczyca czy łojotok.


Olejek Egipskie Noce jest polecany do każdego rodzaju skóry, a jest wręcz stworzony do cery suchej, wrażliwej, problematycznej, zwiotczałej czy dojrzałej. Sam może zastąpić niejeden kosmetyk – balsam do ciała, oliwkę do masażu, płyn do zmywania makijażu czy krem na noc. Olejek w pięknej buteleczce na pewno ozdobi niejedną toaletkę. Warto go nabyć – czy to dla siebie, czy dla bliskiej osoby – z pewnością ucieszy się z wonnego, naturalnego, uniwersalnego i nawilżającego podarku.

INCI: olej migdałowy, perfum, maceraty i oleje roślinne


Śliczna buteleczka z korkiem jest bardzo wygodna w użyciu. Osobiście bardzo polubiłam ten zapach, choć nigdy do tej pory nie miałam styczności z takimi zapachami. Używałam olejku do kąpieli ( bardzo relaksujący czas i piękny zapach, skóra po takiej kąpieli jest nawilżona i przyjemna w dotyku), wcierałam go jako perfum na szyję ( utrzymuję się parę godzin, jeśli chcecie uwieść swojego mężczyznę jest idealny), dodałam go również do swojego kominka ( zapach roznosił się powolutku po całym pomieszczeniu, nie był duszący lecz przyjemny). Strasznie pokochałam ten zapach i jestem zauroczona innymi. Produkt ten możecie dostać TUTAJ  już od 7 zł/10 ml. Warto zajrzeć i wybrać coś dla siebie. A muszę przyznać, że jest z czego wybierać PERFUMY W OLEJACH

Produkt pochodzi z EGIPTU.

Polecam go osobom, które lubią kuszące, naturalne, orientalne zapachy. Produkt ten ma wielorakie zastosowanie, więc warto się mu przyjrzeć bliżej. 
Ciekawa jestem czy ktoś używał już takich produktów ?? Lubicie orientalne zapachy ??

Pozdrawiam Kasia 
Znalazłam sposób na cellulit

Znalazłam sposób na cellulit

Udało mi się. Mój cellulit zmniejszył się prawie o połowę. W końcu mój wróg zaczął ginąć! Jeśli jesteście ciekawi jaką broń zastosowałam w walce z Cellulitem, zapraszam na poniższy post. 


Niestety każda kobieta ma cellulit. Mniej lub bardziej widoczny. Najczęściej pokazuję się w obszarze ud i pośladków. Później pojawia się na brzuchu a nawet ramionach. Czyli tak gdzie, możliwe jest zbieranie się tłuszczu i wody. U mnie cellulit najbardziej widoczny był na udach i pośladkach. Uwydatniał się podczas ściskania palcami ud, czy też spinania pośladków. Był widoczny w małym stopniu również przy chodzeniu, ale nie było to jeszcze to co ostatnio widziałam na miejskim kąpielisku. Szok, że tyle kobiet nie walczy z naszym największym wrogiem i pozwala mu się rozprzestrzeniać po całym ciele. Ale to każdego indywidualna sprawa. Ja postanowiłam walczyć i to w bardzo prosty sposób. Czytając różne artykuły, natrafiłam na artykuł dotyczący masażu Bańkami Chińskimi stref objętych cellulitem. Bardzo zaciekawiłam się tą metodą i postanowiłam się jej przyjrzeć bliżej. Po jakiś dwóch tygodniach czytania i oglądania filmów na ten temat, zakupiłam Bańki Chińskie w swojej aptece i postanowiłam działać. Pierwsze co przed użyciem takich baniek należy sprawdzić czy nie posiadamy jakiś przeciwwskazań. Osoby mające:

gorączka nieznanego pochodzenia
choroby nowotworowe i zakaźne
padaczka, zespół odstawienia alkoholu czy narkotyków
stwardnienie rozsiane (SM) w okresie nowego rzutu choroby
przerwanie ciągłości i stany zapalne skóry (włączając w to siniaki i obrzęki niewiadomego pochodzenia)
hemofilia
cera naczynkowa
niewydolność krążenia (np. zapalenie żył i żylaki), a także nadciśnienie tętnicze, wady serca i choroby serca
miesiączka
ciąża
wiek (nie wykonuje się masażu u osób powyżej 80. roku życia)

niestety nie powinny używać tej metody lub muszą skontaktować się ze swoim lekarzem i zapytać o to czy takie zabiegi mogą sobie robić. Moje bańki kosztowały mnie nie całe 15 zł. W pudełeczku znalazłam 4 rodzaje baniek. Duża, średnia, mała, najmniejsza. Dodatkowo ważnym elementem, który jest niezbędny do masażu to oliwka. Ja używam swojej ulubionej oliwki Hipp, ale oczywiście nadaje się tutaj każda. Mogą być nawet takie antycellulitowe, które jeszcze dodatkowo będą na niego wpływać. 



Do masażu używam jedynie bańki średniej, jest dla mnie najbardziej wygodna. Przed wykonaniem, smaruję uda i pośladki oliwką. Później przysysam bańkę w nie za mocny sposób i wykonuję masaż w stronę serca. W górę jadę w dół odrywam i znów przysysam bańkę i jadę w stronę serce. Wykonuję również okrężne ruchy. Należy pamiętać o tym aby sobie nie narobić siniaków. Kiedy będziecie używać ich pierwszy raz, należy robić to powoli. Z czasem same ocenicie czy będziecie przysysać mocniej czy słabiej. Bańki z początku są bardzo twarde, ale po kilku użyciach stają się miękkie i giętkie. Swój masaż zawsze robię po kąpieli i trwa on po 10 min na każdą nogę. Kiedy skóra jest już mocno czerwona, należy przestać i delikatnie rozmasować ją. 


A oto mała demonstracja :


Efekty po 3 tygodniach

Tak już po trzech tygodniach zauważyłam znaczną poprawę i różnicę. Cellulit zmniejszył swoją widoczność, a skóra jest bardziej jędrna. Dodatkowo stosuję co jakiś czas peeling kawowy, o którym mogliście czytać tutaj. Jestem bardzo zadowolona z uzyskanych efektów i zamierzam dalej stosować tą metodę. 


Polecam Was serdecznie tą metodę, jeśli nie macie wyżej wymienionych przeciwwskazań to warto ją wypróbować. A może, jest tutaj już osoba, która próbowałam to robić ???

Pozdrawiam Kasia

Golden Rose Selective 83

Golden Rose Selective 83



Ostatnio mój ulubieniec i hit pośród lakierów. Zakochałam się w tym kolorku i bardzo mi się podoba. Lakier Selective o nr. 83 pochodzi z firmy Golden Rose. 


Dzięki specjalnej formule nadaj paznokciom połysk i wysoką trwałość. Połysk jest i to duży ale lubię jeszcze na niego kłaść mojego drugiego ulubieńca z tej firmy tzw. Top Coat o żelowym wykończeniu. Tworzą świetny i zgrany duet. Lakier bez top coatu wytrzymuje max 3 dni, z nim jego trwałość wydłuża się o kolejne 3 dni. Tak więc spokojnie cały tydzień mogę mieć pazurki w nienaruszonym stanie. 


Posiada płaski pędzelek i przyjemną konsystencję. Dwie warstwy w zupełności wystarczają na pokrycie paznokcia bez prześwitów. 


Tak oto prezentuje się na pazurkach :


Podoba Wam się uzyskany efekt ?? Lubicie takie kolorki ??
Wybaczcie za suche skórki ale jestem w trakcie kuracji-regeneracji paznokci.

Pozdrawiam Kasia 
phone mix

phone mix

Czerwiec powolutku dobiega końca, postanowiłam dla Was przygotować mały mix zdjęć. Maj i czerwiec to miesiące pełne dla mnie pracy na pisanie pracy dyplomowej i nauką na egzaminy, ale oczywiście nie brakuje czasu na inne codzienne rzeczy oraz przyjemności. Jeśli macie ochotę, zobaczyć co się u mnie dzieje, zapraszam na mały podgląd. 


Maj to dla mnie ulubiony miesiąc roku.


Uwielbiam zapach bzu <3


Złapany wiosenny zachód słońca.


W czasie nauki, przerwa na kawkę i coś słodkiego.


Wypad w rodzinne strony i piękna pogoda.


Czasami również ulegam pokusie wszamania czegoś nie zdrowego :)


Urodzinowe śniadanie


Wypad nad jeziorko - rowerem.


Kolejna słodkość do kawy- Raffaello- moje ulubione <3


Sezon na truskawkowe koktajle uważam za otwarty


Taka sobie ja


Ulubiony nowy kolorek z GR :)


Dzień dobry czas na śniadanie


Muzyki nigdy za wiele


Małe coś nie coś na Dniach Rybnika


Dobranoc



Kolejne smakołyki


472 km do tej pory przejechane


Ulubiony lody kokosowe- Grycan


Promienie słoneczka i kolejny aktywne popołudnie

To tyle jeśli chodzi o maj i czerwiec. Zapraszam Was na mojego Instagrama tam umieszczam więcej swoich zdjęć. 

Pozdrawiam Kasia 
Copyright © 2014 kassiiaa.blogspot.com , Blogger