Róż mineralny Lily Lolo Clementine / Costasy

Jak się domyślacie po tytule, przychodzę dziś do Was z recenzją różu mineralnego marki Lily Lolo, dostępnego w sklepie Costasy. 




Nigdy do tej pory nie używałam różu mineralnego. Zawsze sięgałam po te prasowane, dostępne w drogeriach. Dzięki możliwości współpracy, postanowiłam zaryzykować i przetestować róż mineralny Lily Lolo w odcieniu : Clementine.  Róż kosztuje 42,90 zł za 3 g słoiczek. 

Róż przychodzi do nas w kartoniku, w plastikowym słoiczku z siteczkiem i nakrętką. Przy użyciu należy jedynie odrobinę produktu nasypać na nakrętkę, a później aplikować produkt pędzelkiem. Konsystencja różu jest kremowa i bardzo przyjemna. Produkt jest bezzapachowy. 


Odcień Clementine pasuje do większości karnacji, które pragną delikatnego podkreślenia naturalnych rumieńców - tak zapewnia producent. Po lecie jestem bardzo opalona i niestety nie podoba mi się jak wygląda na mojej twarzy. Uważam, że odcień ten będzie pasował do osób posiadających bledszą cerę. Zimą do niego powrócę i  dam mu jeszcze jedną szansę, teraz niestety mi jest na mojej twarzy niewidoczny. 

Jeśli chodzi o skład różu, to jest on bardzo naturalny, a są nimi takie składniki jak: Mika, Tlenki Żelaza, Dwutlenek Tytanu, Karmin. Aplikowałam róż może z cztery razy na moje policzki i nie zauważyłam aby zapychał czy powodował alergie. Kosmetyki mineralne Lily Lolo cieszą się u mnie ogromnym uznaniem, tak więc była bym zdziwiona, jeśli działały by przeciwko mnie i mojej cerze. Produkt posiada ważność od otwarcia 24 miesiące. Jego pojemność jest naprawdę spora i zużycie będzie bardzo długie.


Róż Clementine to połączenie brzoskwiniowego tonu z różowymi tonami. Dzięki jego lekkości produkt pięknie się wtapia w skórę i daje naturalny efekt. Jeśli chodzi o jego trwałość to na podkładzie mineralnym utrzymuje się parę dobrych godzin. Sądzę, że przy użyciu bazy pod makijaż, podkładu i pudru będzie on w stanie utrzymać się naprawdę długo.  Podsumowując produkt przypadnie z pewnością osobą, które szukają produktu naturalnego, delikatnego efektu na twarzy, kosmetyku lekkiego i dającego satynowe wykończenie. Tak jak już wcześniej wspomniałam będzie on pasował karnacją jasnym, bladym i lekko opalonym. Ja na dzień dzisiejszy skusiła bym się na odcień Beach Babe. 



Ciekawostką może być to, że różu możemy również użyć jako cienia do powiek.

Produkt dostępny TUTAJ. 

Miałyście kiedyś do czynienia z różami mineralnymi ?? Na który odcień byście się osobiście skusiły ?? Chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat. 

Pozdrawiam Kasia 



Prześlij komentarz
Copyright © 2014 kassiiaa.blogspot.com , Blogger